Skąd się wzięła piosenka turystyczna i gdzie jest Baza Pod Ponurą Małpą?

Artykuł z cyklu „Wędrówki z gitarą” ukazał się w POPCENTRALI 

Witam serdecznie czytelników POPCENTRALI! To pierwszy odcinek cyklu „Wędrówki z gitarą”, gdzie będę przybliżał Wam muzykę i wykonawców z kręgu poezji śpiewanej, piosenki turystycznej oraz folku, bluesa i innych ciekawych dźwięków zasłyszanych w podróży. Miłego czytania i słuchania!
Co to jest „piosenka turystyczna”? Najkrócej rzecz ujmując to piosenka śpiewana przez turystów przy ognisku, w górskim schronisku czy podczas wędrówek. Nie wiem czy czytelnicy zdają sobie sprawę, że ten gatunek muzyczny w znanej nam obecnie postaci jest stosunkowo młody. Mianowicie zrodził się dopiero pół wieku temu. W czasach powojennych gdy wzrosła popularność masowej turystyki, zwłaszcza piesze wędrówki, nasze babki i dziadowie – młodzi, piękni i romantyczni, siadali wieczorami przy ogniu i śpiewali. A gdy znalazła się jakaś gitara, towar mocno deficytowy, bo czasy były siermiężne – wtedy było cudownie…. Ale co śpiewali? Najczęściej piosenki patriotyczne, żołnierskie, nierzadko religijne. „Góralu czy ci nie żal”, „Sokoły”, „Chachary” lub przyśpiewki ludowe. Bogatszym repertuarem dysponowali harcerze i studenci, bo im zawsze towarzyszył śpiew podczas coraz popularniejszych rajdów i obozów. I tyle…


W 1968 roku grupa przewodników z Akademickiego Klubu Turystycznego we Wrocławiu wpadła na pomysł zorganizowania spotkania śpiewających turystów celem wymiany piosenek. Jako miejsce obrano „Bazę Pod Ponurą Małpą” pole namiotowe Zrzeszenia Studentów Polskich w Szklarskiej Porębie. I tak powołano do życia Ogólnopolską Turystyczną Giełdę Piosenki Studenckiej – najstarszy w Polsce, do dziś organizowany, unikatowy w skali światowej przegląd piosenki ogniskowej i rajdowej. Oto rozpoczął się oficjalny żywot PIOSENKI TURYSTYCZNEJ.

Na Giełdzie początki swoich karier sceniczno – muzycznych miały takie osobistości jak: „Wolna Grupa Bukowina”, „Stare Dobre Małżeństwo”, Jacek Kleyff, Andrzej Poniedzielski, Jurek Filar z „Naszą Basią Kochaną” czy nie żyjący już Jan Kaczmarek z Kabaretu „Elita”.

Przeboje, które zrodziły się na giełdzie do dziś są śpiewane na turystycznym szlaku np. W 1969 roku Andrzej Mróz z Krakowa przedstawił piosenkę „Od Turbacza wieje wiatr”. U nas w wykonaniu Piotra Sikorskiego:

Komponowane przez wędrujących twórców utwory były coraz bardziej ambitne w warstwie muzycznej i tekstowej, aż w końcu słuchacze zorientowali się, że mają do czynienia ze sztuką przez duże „S”. I tak narodziła się POEZJA ŚPIEWANA! Najczęściej śpiewano o … życiu… O miłości, tęsknocie, przemijaniu, wędrowaniu. Ale też pięknie opisywano naszą przyrodę, a góry przede wszystkim. I tu posłuchajmy tęsknej pieśni Wolnej Grupy Bukowina:

Piosenka rozlała się po polskich górach wyżynach i dolinach…. Jak grzyby po deszczu powstawały zespoły, obrodziło w bardów, a za sprawą coraz liczniej organizowanych przeglądów pieśni takich jak Giełda, Bazuna, Yapa, OPPA, mogły ujrzeć światło dzienne. A im ambitniejsi wykonawcy tym z większym trudem przyznawali się, że to tylko piosenka turystyczna. Powstały więc takie określenia jak „Kraina łagodności”, piosenka literacka, piosenka z sensem… Dziś artyści – turyści sięgają po akcenty bluesowe, folkowe, etno, country, szanty.. Wszystko się pomieszało, ale z korzyścią dla nas. Bogactwo docierających do nas dźwięków jest cudowne! Zaś fenomenem jest fakt, że szanty i piosenki żeglarskie robią furorę w … górach!!! Ale to już temat na kolejny artykuł.

c.d.n.
endrju